Pan chyba nie jest w pełni Polakiem?

https://commons.wikimedia.org
Znaczenie kilku podstawowych terminów po 27 października bieżącego roku uległo całkowitej modyfikacji. Bycie Polakiem czy patriotą to już nie tylko poczucie narodowej przynależności czy też troski o własną ojczyznę, teraz to przede wszystkim ideologia, która stała się prymitywnym narzędziem w ręku władzy. Żaden z przygotowanych przez rząd PIS projektów ustawodawczych nie został skonsultowany z instytucjami pozarządowymi czy specjalistami, rządzący nie zadali sobie nawet trudu aby przedstawić choćby zarys nowych pomysłów opinii publicznej. Po co to robić? Przecież wygraliśmy wybory w demokratycznym kraju, zdobyliśmy większość więc narzucimy wszystkim swój punkt widzenia, bo tylko Ci którzy są z nami są prawdziwymi Polakami. Reszta obywateli albo przejdzie na naszą stronę, albo zostanie totalnie zmarginalizowana.

Stosując prostą analogię, czy świadomie i z własnej woli wykupując bilet na przejazd autokarem z punktu A do punktu B, godzimy się jednocześnie na nietrzeźwy stan kierującego pojazdem, odrzucamy możliwość skontrolowania zawartości alkoholu w jego organizmie, dopuszczamy także możliwość łamania przez niego przepisów drogowych? Odpowiedź wydaje się oczywista. Problem z PISem jest taki, że w ich przekonaniu Polacy decydują i kontrolują jedynie będąc w punkcie A i B, a więc tylko w dniu wyborów. Wszystko co dzieje się pomiędzy tymi wydarzeniami powinno być według Jarosława Kaczyńskiego okresem rządów bezkrytycznych i niepodlegających żadnej kontroli.


Proces marginalizacji nieprzychylnych rządowym planom rozpoczął się na dobre. Przyjęta przed końcem minionego roku „mała” ustawa medialna, zapewne jeszcze dziś lub w najbliższych dniach zostanie przez Prezydenta odpisana i wejdzie w życie natychmiast. Co tak naprawdę oznacza? Nie tylko eliminowanie nieprzychylnych władzy dziennikarzy, bo to już zaczęło się dziać, ale oznacza także coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Po raz kolejny cała władza nad potężnym obszarem przestrzeni publicznej została scentralizowana i powierzona jednemu człowiekowi, w tym przypadku Ministrowi Skarbu Państwa. O personalnych nominacjach na stanowiska kierownicze w TVP i Polskim Radiu, decydować miała rada ekspertów złożona z kilkudziesięciu członków wybieranych przez Sejm, Senat i Prezydenta. Tymczasem o wszystkim zdecyduje minister.

Argumentację działań oczywiście zawsze można dopasować do aktualnych potrzeb. Jeszcze kilka dni temu, w odpowiedzi rządu na protesty pod Trybunałem Konstytucyjnym mogliśmy usłyszeć, że nowa ustawa jest niezbędna aby zapobiec sytuacji, w której kilku sędziów w złej woli i na szkodę kraju blokuje słuszne ustawodawstwo. Korzystniej więc było sparaliżować możliwość pracy Trybunału i tym samym zmarginalizować jego znaczenie. W przypadku radia i telewizji marginalizacja nie jest pożądana, znacznie większe korzyści przynieść może przejęcie i scentralizowanie zarządzania instytucjami medialnymi, a tym samym manipulowanie opinią publiczną.

Kolejne pomysły i poglądy rządzących – z którymi mogliśmy zapoznać się chociażby wczoraj, dzięki wywiadom udzielonym przez Ministra Waszczykowskiego – nie rokują najlepiej. Według Pana Ministra wegetarianie i rowerzyści to ludzie idealnie wpisujący się w schemat wzorca marksistowskiego (lansowanego przez poprzednią ekipę i media), a więc w domyśle lewacy dla których żadne inne wartości nie mają znaczenia. Generowanie kolejnych uogólnień i dziwnych porównań staje się więc powoli domeną rządu, szkoda że dzieje się to także na forum zagranicznym. Z wywiadu dowiadujemy się także, że PIS zamierza z przejawami ideologii marksistowskiej walczyć. Gdzie w tym wszystkim jest solidarność społeczna i zapowiadana dobra zmiana? Zamiast walki życzyłbym sobie prowadzenia mądrej i zrównoważonej polityki zagranicznej, której potrzebują wszyscy Polacy, także ci „prawdziwi”.
Trwa ładowanie komentarzy...