Proces marginalizacji nieprzychylnych rządowym planom rozpoczął się na dobre. Przyjęta przed końcem minionego roku „mała” ustawa medialna, zapewne jeszcze dziś lub w najbliższych dniach zostanie przez Prezydenta odpisana i wejdzie w życie natychmiast. Co tak naprawdę oznacza? Nie tylko eliminowanie nieprzychylnych władzy dziennikarzy, bo to już zaczęło się dziać, ale oznacza także coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Po raz kolejny cała władza nad potężnym obszarem przestrzeni publicznej została scentralizowana i powierzona jednemu człowiekowi, w tym przypadku Ministrowi Skarbu Państwa. O personalnych nominacjach na stanowiska kierownicze w TVP i Polskim Radiu, decydować miała rada ekspertów złożona z kilkudziesięciu członków wybieranych przez Sejm, Senat i Prezydenta. Tymczasem o wszystkim zdecyduje minister.
Argumentację działań oczywiście zawsze można dopasować do aktualnych potrzeb. Jeszcze kilka dni temu, w odpowiedzi rządu na protesty pod Trybunałem Konstytucyjnym mogliśmy usłyszeć, że nowa ustawa jest niezbędna aby zapobiec sytuacji, w której kilku sędziów w złej woli i na szkodę kraju blokuje słuszne ustawodawstwo. Korzystniej więc było sparaliżować możliwość pracy Trybunału i tym samym zmarginalizować jego znaczenie. W przypadku radia i telewizji marginalizacja nie jest pożądana, znacznie większe korzyści przynieść może przejęcie i scentralizowanie zarządzania instytucjami medialnymi, a tym samym manipulowanie opinią publiczną.
Kolejne pomysły i poglądy rządzących – z którymi mogliśmy zapoznać się chociażby wczoraj, dzięki wywiadom udzielonym przez Ministra Waszczykowskiego – nie rokują najlepiej. Według Pana Ministra wegetarianie i rowerzyści to ludzie idealnie wpisujący się w schemat wzorca marksistowskiego (lansowanego przez poprzednią ekipę i media), a więc w domyśle lewacy dla których żadne inne wartości nie mają znaczenia. Generowanie kolejnych uogólnień i dziwnych porównań staje się więc powoli domeną rządu, szkoda że dzieje się to także na forum zagranicznym. Z wywiadu dowiadujemy się także, że PIS zamierza z przejawami ideologii marksistowskiej walczyć. Gdzie w tym wszystkim jest solidarność społeczna i zapowiadana dobra zmiana? Zamiast walki życzyłbym sobie prowadzenia mądrej i zrównoważonej polityki zagranicznej, której potrzebują wszyscy Polacy, także ci „prawdziwi”.

